Jeśli pierwsze przeglądanie stron, albo wizyty w sklepach z artykułami dziecięcymi sprawiają, że czujesz się przytłoczona i przychodzi Ci tylko do głowy, że nic nie wiesz – nie martw się. Doskonale to rozumiem. Ja też kiedyś byłam w tym miejscu i musiałam bardzo dużo przeczytać na ten temat, żeby być w stanie podjąć jakieś sensowne wybory. Dlatego też dziś chciałabym podzielić się z Tobą swoją listą wyprawkową – opowiem Ci co (i ile) konkretnie, spośród ogromu dostępnych na rynku rzeczy, wybrałam dla mojego dziecka i spróbuję wytłumaczyć dlaczego zdecydowałam się na takie, a nie inne opcje.

(Cenne dopiski i komentarze, które napisałam po porodzie oznaczone są tym kolorem).

Koszt wyprawki i planowanie budżetu

Nie oszukujmy się, rzeczy dla dzieci są drogie. Rzeczy z przymiotnikiem “ciążowy” w nazwie – również. Średni koszt całej wyprawki to aż 6 – 10 tysięcy złotych (też w to nie wierzyłam, dopóki nie zaczęłam tworzyć listy potrzebnych rzeczy w Excelu wraz z ich orientacyjnym kosztem). Dobra wiadomość jest taka, że nie trzeba tych pieniędzy mieć natychmiast, a także nie trzeba ich wszystkich wydawać w jednym miesiącu – koszty można sobie rozłożyć w czasie.

Zatem, jeśli (średnio) masz do wydania aż 8000 złotych (zakładając, że o ciąży dowiedziałaś się w drugim miesiącu), to potrzebujecie oboje z partnerem zaoszczędzić po 500 złotych miesięcznie, żeby sfinansować całość. Jeśli na kupno np. wózka zdecydujecie się już po porodzie, to ta kwota do zaoszczędzenia też się znacząco zmniejszy (ja tak zamierzam – jako, że mój termin porodu przypada w lutym, to przecież od razu nie pobiegnę z malutką na spacer, bo i tak najpierw wymaga adaptacji (werandowania w domu, przy otwartym oknie i na balkonie), a okazyjnie do lekarzy i tak będziemy wybierać się samochodem – z dzieckiem zapakowanym w fotelik).

Jak obniżyć koszty? Przede wszystkim mądrze dobierając sklepy i kupując rzeczy używane (np. na Vinted, które szczerze polecam, albo OLX). Dzieci zwyczajnie szybko wyrastają z ubranek i różnych sprzętów i po prostu nie zdążą ich zniszczyć. Zdarza się też, że rodzice sprzedają taniej rzeczy zupełnie nowe, których nawet nie zdążyli odpakować.

Zanim zaczniemy: przyjmij ode mnie prezent. Tutaj pobierzesz ten mój plik Excela, w którym zebrałam kompletną wyprawkę, wraz z jej szacunkowym kosztem! Możesz go śmiało traktować jako punkt wyjścia i edytować pod siebie, zależnie od swoich potrzeb i budżetu.

Moja lista wyprawkowa

Z uwagi na obszerność tematu jestem zmuszona podzielić listę na trzy części: osobiste rzeczy dla Ciebie, dla dziecka i akcesoria.

Rzeczy, które tu podaję i ich ilości są oczywiście orientacyjne. To jest taka moja lista minimum – Twoja może być zupełnie inna. Możesz uznać, że nie potrzebujesz czegoś, albo potrzebujesz czegoś więcej, niż ja sobie założyłam. Postaram się jednak wspomnieć o możliwych alternatywach – tak, żebyś w oparciu o moją analizę mogła z łatwością stworzyć Twoją własną listę wyprawkową.

Część 1: Wyprawka dla mamy

Podaję dokładnie minimum: tyle sztuk, ile warto wziąć ze sobą do szpitala – więc możesz potraktować tą listę nie tylko jako listę zakupów, ale też jako listę co spakować, gdy wybierasz się rodzić 🙂 (Tylko błagam, spakuj się już minimum miesiąc przed terminem. Ostatnie, czego Ci trzeba to pośpiech przy tej czynności).

Koszula do porodu (1 sztuka)

Sprawdź, czy Twój szpital w ogóle jej wymaga – a jeśli nie wymaga, a Ty i tak byś chciała z takiej skorzystać (choć masz prawo możesz woleć wielki T shirt Twojego partnera!), to dowiedz się, czy jest taka możliwość. Czasem po prostu wręczą Ci oddziałową koszulę, bo innych “nie swoich” nie uznają. W szpitalu, który ja wybrałam akurat trzeba mieć własną.

Zdecydowałam się na granatową, dzianinową koszulę od Mamy Ginekolog, ponieważ zależy mi na wygodzie, oddychającym materiale i po prostu na tym, żeby wyglądać dobrze (nawet jeśli tylko przez chwilę). Liczę na to, że takie wdzianko podniesie mnie trochę na duchu i jakoś… doda mi poczucia godności. Życie zweryfikuje moje oczekiwania.

(Koszula okazała się być idealna do porodu i nagłego cięcia cesarskiego. Bardzo polecam!)

Na rynku jest spory wybór koszul – w podobnej cenie (Dr Nap), tańszych (na Allegro) i droższych (Granatovo, Bonjour Mommy, Moce Mamy). Niezależnie od tego ile chcesz/możesz wydać, postaw na bawełnianą, dość długą (nikt chyba nie chce świecić pośladkami w szpitalu więcej, niż musi?) i z odpinaną górą, żeby nie trzeba było jej całej podciągać do góry lub zdejmować, kiedy już maluch przyjdzie na świat i będą chcieli go na Tobie położyć 🙂

Zasadność innego rodzaju zapięć, zakładek, rozcięć i tym podobnych zostawiam już Tobie do oceny. Warianty są przeróżne i mają ułatwiać np. podpięcie KTG, czy też podanie znieczulenia zewnątrzoponowego. Są też takie koszule, które mają w kieszeniach otwory z których skorzystasz, jeśli używasz pompy insulinowej. Te rozwiązania musisz już dostosować do własnych potrzeb.

Koszule do karmienia (3 sztuki)

Minimum trzy sztuki powinny znaleźć się w Twojej torbie, którą zabierzesz do szpitala. Gwałtowne zmiany hormonalne po porodzie sprawiają bowiem, że dość obficie się pocimy – po ciężkiej nocy na pewno przyjemnie Ci będzie przebrać się w czystą, suchą koszulę.

Ponownie: koszule powinny być bawełniane i mieć możliwość rozpięcia (na napy, guziki, magnesy, suwaki – co tylko chcesz… najlepiej jednak suwaki, uwierz mi) u góry do karmienia piersią.

Nie mam swojego faworyta, jeśli chodzi o koszule – swoje kupowałam w różnych sklepach, przy okazji kompletowania ubranek dla dziecka. Za żadną z nich nie zapłaciłam więcej niż 40 złotych i ze wszystkich jestem zadowolona. Są wygodne, mięciutkie i łatwo się rozpinają.

Majtki poporodowe (6 sztuk)

Zdecydowałam się na wielorazowe majtki siateczkowe firmy Horizon, z uwagi na ich przyjazny fason, dobre wietrzenie 🙂 (konieczne po porodzie) i skład. Mają szałowy, fioletowy kolor! 😀 W opakowaniu są dwie sztuki: niskie i wysokie.

Dobre opinie słyszałam też na temat siateczkowych, wielorazowych majtek z Canpol Babies. Mi jednak nie odpowiada ich fason (szorty), ale może Ty akurat taki lubisz?

Alternatywą są też wysokie, dobrej jakości bawełniane figi poporodowe od Mamy Ginekolog.

A może nie potrzebujesz majtek, bo wolisz wykorzystać własne, bawełniane? To nie jest taki zły pomysł, tylko musisz się dobrze przygotować strategicznie. Warto wiedzieć, że wysoki stan jest konieczny w razie cięcia cesarskiego, żeby brzeg majtek urażały miejsca cięcia, dlatego też kilka sztuk musi się znaleźć w Twojej torbie nawet, jeśli planujesz poród siłami natury (którego Ci z całego serca życzę!).

Unikaj majtek z szatańskiej fizeliny i innych sztucznych materiałów. Jeśli będziesz po cięciu cesarskim, albo cięciu lub pęknięciu krocza, to rany i szwy muszą się wietrzyć, a w takim nieprzemakalnym ustrojstwie w najlepszym przypadku się zaparzysz, a w najgorszym nabawisz infekcji.

Majtki (i resztę rzeczy z apteki o których tu wspominam) kupiłam w ulubionej Aptece Gemini. Ma konkurencyjne ceny, bogaty asortyment, uprzejmych pracowników na infolinii i jeszcze nigdy nie zawiodła mnie przy realizacji zamówienia.

Biustonosze do karmienia (2 sztuki)

Kompletnie się na nich nie znam, dlatego zdecydowałam się wybrać do sklepu z bielizną, w którym pracują przemiłe brafitterki – co i Tobie polecam. Po prostu biust w czasie ciąży i laktacji zachowuje się inaczej niż zwykle, ma inne potrzeby (których te panie są świadome) i wymaga dobrego wsparcia, a jednocześnie ochrony przed uciskiem (won fiszbiny inne niż ostatecznie żelowe!).

Jeszcze jedno, bo zapomniałam… Po stanik wybierz się już pod koniec ciąży (najwcześniej 32-34 tydzień) i nie kupuj od razu zbyt wielu sztuk. Trudno przewidzieć jak biust zachowa się po porodzie (potrafi przybrać o miseczkę lub dwie!), ale profesjonaliści na pewno spróbują Ci doradzić najlepiej jak umieją. Ja już musiałam coś kupić, bo wszystko inne mnie ciśnie 😉

Jeśli Ty też nie masz się już w co wcisnąć i każdy biustonosz Cię denerwuje polecam stanik z potencjałem – Medela Sleep Bra. Ja swój kupiłam na Allegro. Nadaje się do spania, ćwiczeń i biegania po domu, oraz na niezobowiązujące wyjścia. Jest miękki, pomieści rosnące piersi, a jeśli z niego nie “wyrośniesz” nada się też do karmienia. Ma super rozmiarówkę dla normalnych kobiet. Popatrz:

Rozmiarówka z oficjalnej strony firmy Medela.
Wkładki laktacyjne (1 opakowanie)

Przykleja się je wewnątrz biustonosza, żeby go zabezpieczyć przed plamieniem, gdy rozpoczyna się laktacja. Dobre wieści są takie, że taki stan nie trwa długo i przyjdzie dzień, kiedy wszystko się ustabilizuje i nie będziesz ich potrzebowała.

Wybrałam markę Lansinoh, bo kogo bym nie zapytała o zdanie w tej sprawie – to wszyscy je polecali (w tym położne). Nie wiem co w nich takiego specjalnego, ale ryzyk-fizyk.

Okazało się jednak, że najlepiej podeszły mi wkładki Johnson’s Baby, bo jako jedyne z wypróbowanych nie rolowały mi się i nie odklejały. Uprzedzam – są dosyć grube.

Podkłady higieniczne (1 opakowanie: około 30 sztuk)

(Zwane inaczej poporodowymi lub chłonnymi: takie wielkie płachty – z jednej strony mięciutkie, a z drugiej wodoodporne). Na rynku jest ich wiele rodzajów, które się niczym specjalnie nie różnią (uwierz mi, ani Tobie w połogu, ani dziecku nie zrobi różnicy, czy podkład ma nadruk w kwiatki, czy też nie ma go wcale). Mają jedno zadanie: nie przeciekać. Będziesz ich potrzebowała, żeby zabezpieczyć swoje łóżko przed zabrudzeniem, ale z powodzeniem użyjesz ich też np. kładąc je na przewijaku. Istotny jest rozmiar: 90 x 60. Jest wszechstronny – innego nie kupuj, szkoda pieniędzy. Ja wybrałam te, bo wydają mi się kompromisem między ilością, a ceną. Do szpitala weź jakieś 6 sztuk. Nie musisz targać całej paczki!

Podpaski poporodowe (2 opakowania: 20 sztuk)

(Mówiąc wprost: te wielkie podpaski – nie pomyl z podkładami higienicznymi. Producenci potrafią używać tych nazw zamiennie, chociaż chodzi o dwie różne rzeczy). Jeśli przyjrzysz się składom i poszukasz takich przyjaznych dla Twojego krocza, to okazuje się, że warte uwagi są w zasadzie tylko dwie opcje.

Opcja pierwsza: Bella Mamma. Zalety: super oddychające. Wady: dość grube, prostokątne, brak kleju mocującego podpaskę do bielizny.

Opcja druga: Canpol Babies (są dwa rozmiary jeden na dzień i drugi, większy na noc). Zalety: Cieńsze, wyprofilowane, z klejem mocującym. Wady: mniej oddychające.

Wybór należy do Ciebie!

Ja wybrałam drugą opcję, ponieważ nie znoszę grubych podpasek i bałabym się, że bez kleju coś mi się poprzesuwa. Jeśli zajdzie konieczność, to zamierzam się sporo wietrzyć po prostu bez bielizny, wygodnie i powabnie polegując na podkładzie higienicznym 🙂 …ale gdy już wstanę, to wszystko w gatkach ma się po prostu trzymać na swoim miejscu, bo ja mam rzeczy do robienia!

Tantum Rosa

W saszetkach do rozrabiania. Używa się tego do odświeżania krocza (dlatego przyda Ci się też odpowiednia butelka np. z atomizerem z Rossmanna). Podobno nieźle łagodzi podrażnienia.

Lanolina (1 opakowanie)

Na bolące i podrażnione brodawki. Plus lanoliny jest taki, że nie trzeba jej zmywać przed karmieniem. Ja wybrałam nieco droższą (bo można ją kupić już od 12 złotych), od Mokosh, bo zwyczajnie ufam tej marce. W Gemini słoiczek kosztuje około 26 złotych.

Wkładki hydrożelowe na brodawki (1 opakowanie: 4 sztuki)

Ich zadanie to chłodzenie brodawek, które może przynieść ulgę w przypadku ich bólu i dyskomfortu, choćby w początkowym okresie, kiedy nasze piersi jeszcze przyzwyczajają się do faktu, że są ssane osiem do dwunastu razy na dobę.

Ja wybrałam produkt Medeli. Wkładki są wielorazowego użytku. Okazały się nieprzydatne – zwróć uwagę czy konieczne jest mycie piersi po użyciu. Jeśli to Twoje pierwsze dziecko, to nie będziesz miała na to czasu.

Laktator

Teraz pewnie podpadłam… Powiedziałby ktoś – rzecz zbędna w wyprawce. I tak i nie.

Zbędna, jeśli planujesz karmić tylko i wyłącznie piersią, nie spodziewasz się problemów laktacją, w Twoim szpitalu jest możliwość wypożyczenia laktatora lub odwiedzin i nie rodzisz w czasie pandemii, albo w czasie… świąt, lub weekendu z niedzielą niehandlową.

Potrzebna, jeśli:

  • Planujesz szybko wrócić do pracy po porodzie, a chcesz mieć możliwość karmienia dziecka swoim mlekiem.
  • Planujesz włączyć partnera / innego opiekuna w karmienie, żeby mieć możliwość wyjścia z domu lub przespania nocy.
  • Spodziewasz się problemów z laktacją (na marginesie: nawał pokarmu w trzeciej-czwartej dobie od porodu czeka raczej każdą z nas, a dobrej klasy laktator może nam z tym pomóc!)
  • Trafisz akurat na czas, kiedy sprzęt okaże się konieczny, a nie będziesz go mogła wypożyczyć w szpitalu, ani wysłać kogoś po niego do sklepu (bo ten jest zamknięty, bo nie ma możliwości odwiedzin, bo przekazanie paczki trwa itp.).
  • Nie masz ochoty wypożyczać laktatora w szpitalu (o ile się o niego doprosisz, bo różne są oddziały) i ryzykować kontaktu ze szpitalną florą w czasie epidemii więcej niż to konieczne.
  • Będziesz po cesarskim cięciu.

Laktatorów na rynku jest wiele. Dzielą się na ręczne (pompowane dłonią – trzeba się namachać) i elektryczne. Można kupić takie na jedną pierś, oraz takie, które umożliwiają odciąganie pokarmu z obu piersi jednocześnie.

Dobry laktator (który nie jest zwyczajnym odciągaczem pokarmu, ale pomoże Ci też w problemach z laktacją) powinien być elektryczny i dwufazowy (naśladujący zachowanie dziecka przy karmieniu: najpierw stymulujący pierś, a potem aktywnie pobierający pokarm).

Niezależnie od tego jaki laktator wybierzesz musi on spełniać jeden podstawowy warunek – lejek laktatora musi pasować do rozmiaru Twoich brodawek! W przeciwnym wypadku będzie bolało. Różni producenci oferują różne rozmiary (najczęstszy to 24 mm, czyli dla sutka o średnicy 17-20 mm – do lejka wchodzi brodawka z odrobiną otoczki). Warto wiedzieć, że lewa brodawka może być inna od prawej, a ich wielkość może się zmieniać w okresie laktacji.

Z tego co ja wiem (a szukałam długo), tylko Medela i Tufi (Spectra) oferują laktatory z wymiennymi lejkami, które można zawsze dostosować pod zmieniające się lub niestandardowe brodawki. Lansinoh też ma wymienne lejki, ale tylko teoretycznie, bo… w rzeczywistości lejki nie są dostępne. Po prostu nie ma ich gdzie dokupić (Ja też tego nie rozumiem 🙂 ).

Laktator powinien być nowy, a nie używany – dlatego, że w czasie użytkowania mleko może dostać się do silniczka (co trudno zweryfikować przy zakupie). W praktyce kończy się to obecnością pleśni w układzie. Nie dość, że obrzydliwe, to jeszcze niezdrowe.

Ciekawostka: Najnowszy laktator Medeli – Swing Flex, jako jedyny produkt na rynku, jest wyposażony w konektor z membraną, który zapobiega owemu zalaniu. Zgadnij jaki jest mój wybór… 🙂

Medela Swing Flex na jedną pierś – w zestawie dwa lejki: 21 i 24 mm. Większe można dokupić osobno.
Widzisz membranę w środku konektora?
Poduszka do karmienia

Mała, w kształcie litery C. Nie jest to rzecz niezbędna, ale ułatwia życie, bo można mieć względnie wolne ręce przy karmieniu piersią. W ogóle to rodzajów poduszek do karmienia jest wiele, ale właśnie ten kształt jest najczęściej polecany. Można ją kupić gdziekolwiek. Nowa to koszt około 60 złotych. Ja kupię używaną poduszkę na Vinted i po prostu ją porządnie wypiorę.

(Szkoda, że dzieci zsuwają się z poduszek typu kura, bo uważam, że one są przeurocze).

Okład żelowy

Do termoterapii, możliwie spory. Można z jego pomocą chłodzić lub też rozgrzewać bolesne miejsca. Mam nadzieję, że przyda mi się przy porodzie, oraz w razie bólu krocza. Wybrałam ten. Już dawno powinnam mieć coś takiego w domu.

Lewatywa

Jeśli organizm przed porodem nie oczyścił się samoistnie biegunką, a Ty nie chcesz wypadków (poród to czysta fizjologia, nie ma się czego wstydzić – położne o tym wiedzą i w razie awarii nikomu nie powiedzą, że cokolwiek się działo), to weź ze sobą Enemę do szpitala, lub użyj jej sama, jeszcze w domu. Pamiętaj, że lewatywa nie jest obowiązkowa – to Twój wybór.

Podkładki na deskę sedesową (2 opakowania: 12 sztuk)

Papierowe podkładki, które będą barierą między Tobą, a szpitalną deską sedesową = komfort psychiczny za osiem złotych.

Żel położniczy

Jeśli go masz i dasz o tym znać w szpitalu, to położna Ci go zaaplikuje. Taki żel ma ułatwić poślizg dziecka w kanale rodnym podczas porodu. Dla jednych zbędny bajer – dla drugich jakaś tam nadzieja. Ja spróbuję – bo chwytam się wszystkiego, żeby w lutym gładko urodzić siłami natury. Wybrałam ten. Wiem, drogie to jak cholera – kupuję może trochę ze strachu… (?)

Butelka z filtrem

Inwestując w taką butelkę unikniesz targania zgrzewek wody – wystarczy Ci po prostu dostęp do kranu. Ja mogę polecić butelkę Brita z wymiennym filtrem węglowym. Używam takiej praktycznie codziennie, dlatego już trochę wysłużyło się jej zamknięcie. Szczęśliwie, jakiś czas temu siostra sprezentowała mi butelkę Water to Go, której filtr jest nieco odmienny (z cząsteczkami glinu) i to ona wyląduje w mojej torbie do porodu.

Dziękuję, SIostrzyczko! 🙂

Na pewno też znajdziesz fajną butelkę dla siebie!

Femaltiker (1 opakowanie)

Gdyby nie pandemia, nie pakowałabym go wcale do torby do szpitala, bo nie ma sensu żeby go panicznie pić przed możliwym naturalnym nawałem pokarmu, w ciągu 3-4 dni od porodu. Niemniej, jeśli z jakichś przyczyn (odpukać!) mój pobyt na oddziale by się przedłużył, a wystąpiłby jakiś problem z laktacją, to wolę go mieć pod ręką. Ten specyfik zawiera słód jęczmienny, który pobudza produkcję mleka. Wybrałam smak czekoladowy 🙂

Jeszcze słowo o pobudzaniu laktacji: unikaj herbatek dla matek karmiących, które mają w składzie koper włoski. Najnowsze badania sugerują, że ten nagminnie stosowany od lat składnik bardziej szkodzi dzieciom, niż w czymkolwiek pomaga. Czytaj składy i nie daj się wrobić! Są na rynku odpowiedzialni producenci, którzy poprawili składy swoich herbat, np. Bocianek.

Herbatka z melisy

Ostatnia głupotka na liście – mój sposób na wyluzowanie w ciąży. Na pewno przyda się też na oddziale. Nie ma to jak zrelaksowana mama. Mam nadzieję, że ta herbata, znajomy kocyk, świeczka LED z IKEA i olejek lawendowy, które zabiorę ze sobą z domu pomogą mi utrzymać nerwy na wodzy.

Przy okazji: zachęcam Cię gorąco do spakowania ze sobą rzeczy, które kojarzą Ci się z domem i poczuciem bezpieczeństwa. Umilą Ci pobyt na oddziale, a nawet mogę pomóc w I fazie porodu. Zerknij okiem na ten artykuł o “kotwicach porodowych”. Opowie Ci na ten temat więcej i lepiej niż ja.

Czego na mojej liście w Excelu nie ma, a Tobie akurat może się przydać w torbie do szpitala:

Kapcie – Nie kupuję nic specjalnego na okazję porodu. Zabieram ze sobą podróbę Crocsów, którą już mam w domu. Będę mogła w nich chodzić po oddziale, ale i wejdę bez problemu pod prysznic. Tobie też polecam buty, które będzie łatwo wyczyścić.

Szlafrok – Po prostu w takich rzeczach nie chodzę. Jedyne szlafroki, jakie uznaję są satynowe ; ) Mam za to w szafie mnóstwo długich kardiganów i zapewne wezmę ze sobą jeden z nich, w razie gdyby było mi zimno.

Skarpety – Jakieś w domu chyba zawsze się znajdą?

Ręczniki (jeden kąpielowy i dwa małe: jeden do rąk, a drugi do zimnych okładów na kark w czasie porodu) – Nie polecam brać ze sobą świeżo kupionych, bo gorzej chłoną wodę, a i jest ryzyko ich zniszczenia.

Kosmetyki, ładowarka do telefonu, wszelkie dokumenty – wiadomo.

Duży kubek termiczny – w który można wlać zupę itp. Możliwe, że przyjadą do Ciebie z obiadem nie w czas, kiedy akurat będziesz zajęta dzieckiem i będą chcieli za szybko odebrać od Ciebie naczynia, a zimny posiłek, to smutny posiłek 🙁

Własny talerz i sztućce – po pierwsze higiena w epidemii, a po drugie tak jak wspomniałam wyżej: dobrze być niezależnym od czasu odbierania naczyń.

Suchy prowiant – o dużej wartości odżywczej. Batony muesli, wafle ryżowe, herbatniki, ciastka, dobrej jakości czekolada – co Ci tylko przyjdzie do głowy. Ja na pewno spakuję dodatkowo domowe kanapki, jak na wyjazd 😛 (po porodzie jest się głodnym!) i karton mleka UHT, oraz płatki już na pobyt na oddziale – bo wszyscy wiemy jakie są porcje szpitalne, tymczasem po takim wysiłku i przy uruchomieniu laktacji potrzebujesz 2600-2900 kcal dziennie!

***

Mam nadzieję, że mój wpis, w którym zebrałam wszystko, czego udało mi się dowiedzieć na temat rzeczy potrzebnych świeżo upieczonej mamie, choć trochę Ci pomógł, zarysował możliwe opcje do wyboru i już wkrótce, z moją pomocą, temat wyprawki nie będzie dla Ciebie taki straszny.

Jeśli masz jakieś sugestie, tipy, sprawdzone pomysły, czy sklepy – nie wahaj się podzielić! Może inne mamy, które tu zajrzą skorzystają?

Kolejną część mojej listy wyprawkowej – Część 2: Wyprawka dla noworodka – znajdziesz tutaj.

Jeśli szukasz informacji na temat akcesoriów, zajrzyj do ostatniej części listy – Część 3: Akcesoria.

Koniecznie przeczytaj co o liście wyprawkowej napisałam po porodzie.

<3

Dodaj komentarz

Zielona Czarodziejka

Wierzę w dobre intencje. Kocham zwierzęta i światło świec. Wbrew wszystkiemu nie straciłam zdolności do dziecięcego zachwytu. Ufam swojemu bogu, ale moim kościołem jest natura. Z mięs jem tylko ryby.