Stało się. Twój brzuch jest już okrąglutki i ciągle rośnie. Czujesz ruchy dziecka (które ma już swoje stałe pory aktywności i z zaangażowaniem ćwiczy w swoim coraz bardziej przyciasnym, tymczasowym mieszkanku) i jeśli masz szczęście, to ta część społeczeństwa, która jest normalna i pozbawiona chorobliwej złośliwości potrafi ustąpić Ci miejsca w autobusie nie wychodząc z założenia, że jak będziesz chciała usiąść, to przecież zaczniesz o to głośno błagać.

Słowem wstępu

Jeśli tak jak ja chodzisz omotana w zimową kurtkę, która ledwo się na Tobie dopina, to przykro mi. Niestety nie jest to powszechnie rozpoznawalny obraz ciężarnej (kwitnąco wyglądająca, urocza Pani w pięknej sukience i rozwianych włosach) i przykro mi to mówić, ale ludzie zimą częściej zakładają, że ktoś jest otyły, a nie w ciąży. Nie pytaj dlaczego. Niestety nie wiem – i chyba wolę nie wiedzieć, chociaż być może się domyślam…

(Przy okazji – składam wyrazy wdzięczności i uznania dla tej Pani, która poznała się na mojej figurze i zaprosiła mnie, żebym usiadła w autobusie <3 oraz tej jednej, jedynej kasjerce w sklepie, która już dwa razy otworzyła nową kasę, widząc, że staję na końcu wielkiej kolejki. Dziękuję Wam, dobre kobiety).

Jeśli już o tym mówimy – pamiętaj, że w aptece i placówkach ochrony zdrowia masz pierwszeństwo zagwarantowane ustawowo i nie ważne ilu babciom w poczekalni się to nie podoba. Poczytaj o tym u mamyginekolog i nie daj się. Nie ryzykuj omdleniem, upadkiem, ani – w czasach pandemii – na wydłużoną ekspozycję na czynniki biologiczne. Im dłużej siedzisz w zamkniętym pomieszczeniu, tym większe prawdopodobieństwo, że coś złapiesz, a każda infekcja może być nie tylko upierdliwa (bo przecież w ciąży często nie masz się za bardzo czym leczyć), ale i groźna. Wysoka gorączka może się skończyć przedwczesnym porodem. Każda skwaszona mina “kolejkowicza” jest po prostu nieważna w obliczu takich konsekwencji.

Wracając do trzeciego trymestru – nie wiem jakie są Twoje odczucia, ale ja dopiero na tym etapie wyraźnie zobaczyłam i doświadczyłam tych prawdziwych trudów z którymi ciąża się powszechnie kojarzy (pomijając wymioty). Między szóstym, a siódmym miesiącem nastąpił jakiś przełom. Brzuch nagle powiększył się do ogromnych rozmiarów, waga skoczyła o całe pięć kilogramów (spokojnie, część to po prostu woda), a ja odkryłam, że muszę mierzyć się z nowym zestawem dolegliwości. Część z nich już znałam, ale część była dla mnie zupełną nowością. Postaram się teraz je opisać – opowiem Ci co mi pomogło. Może i Tobie przyniesie choć trochę ulgi…

Brak sił i zmniejszona wydolność organizmu

Rzecz znana z pierwszego trymestru powróciła z wielkim przytupem. Kiedy myślałam, że szybko się męczę okazało się, że potrafię jeszcze szybciej. Ostatnio zrobiło mi się słabo w łazience, przy myciu włosów – uniesienie rąk w atmosferze o trochę zmniejszonej dostępności tlenu jest już najwyraźniej ponad moje siły. (Dobra rada: myj się, kiedy ktoś jest w domu, albo przynajmniej nie ruszaj się pod prysznic bez telefonu w pobliżu).

Innym wielkim problemem faktycznie okazało się być stanie – kiedy się poruszam (co najmniej dwa razy wolniej niż ludzie nie w ciąży) jest względnie, ale bezruch sprawia, że strasznie wali mi serce, skacze tętno i robi mi się ciemno przed oczami. W związku z tym zakupy od dwóch tygodni robi już tylko i wyłącznie mąż: kolejki, klimatyzacja i maseczka na twarzy w końcu mnie przerosły, chociaż nie noszę żadnych ciężarów (i Ty odpuść sobie – starczy już, że nosisz te ciążowe kilogramy od których bolą stopy!), tylko np. bułki i kilogram jabłek. Ledwo z tym wróciłam do domu, a nie jestem wcale osobą skłonną do utraty przytomności.

Jeśli wcześniej tego nie zrobiłaś – poproś o pomoc. Jeśli nie masz sił, to nie wstawaj. Nie schylaj się. Odpuść sobie noszenie ciężarów i szał sprzątania. Nie zmywaj, jeśli robi Ci się słabo, gdy stoisz (wyciągnięte przed siebie dłonie, przy przesuniętym w ciąży środku ciężkości to prawdziwa tortura dla kręgosłupa). Nie gotuj już więcej zapasów. Przyjaciele (lub jedzenie na wynos) istnieją. Przestań, proszę. Najwyższy czas. Trzeba Ci zbierać siły do porodu. W połogu też chyba nie zamierzasz zapierniczać? Dlatego już teraz możesz zacząć przyzwyczajać otoczenie.

Utrudnione oddychanie 

Trzydziestokrotnie (!) powiększona macica wypełnia całą jamę brzuszną uciskając wszystkie narządy, w tym płuca (i żołądek – protestujący zgagą i refluksem o których już pisałam tutaj). Kiedy niemożność wzięcia wydajnego oddechu – albo intensywne kopniaki dziecka – dokuczają Ci ponad miarę polecam odpoczynek w pozycji kolankowo-łokciowej, dopóki nie zrobi Ci się lepiej.

Opuchlizna 

W zimie nie jest tak uciążliwa, jak latem, ale się zdarza. Zwłaszcza po intensywnym dniu, kiedy trzeba więcej pochodzić i stać. Internety doradzają spanie z nogami uniesionymi w górze, ale dla mnie to jakieś nierealne. Serio? Jak niby mam spać na boku z uniesionymi nogami!? (i to jeszcze przy wrażliwym kręgosłupie) Coś się chyba komuś pomyliło, albo ja czegoś nie rozumiem.

Co do opuchlizny rąk – gdy tylko zauważysz pierwsze oznaki, zdejmij pierścionki. Słowa położnej: lepiej zdjąć na jakiś czas, niż później pilnie piłować.

Napar z pokrzywy trochę poprawia sytuację, jeśli chodzi o obrzęki i w rozsądnych ilościach jest bezpieczny w ciąży, ale zauważyłam, że najważniejsze jest to, żeby dużo pić. Płyny mobilizują nerki do pracy i organizm radzi sobie z problemem zastojów jakoś szybciej. Również chłodna kąpiel stóp może troszeczkę poprawić sytuację.

Nie wiesz jakie buty założyć na opuchnięte stopy i we wszystkich Ci niewygodnie? Mam dla Ciebie prawdziwy hit… Moja matka mówi na nie: walonki, bo kojarzą jej się z rosyjskimi śniegowcami. To są buciska takiego typu, jak te drogie, markowe EMU, albo UGGi z owczą wełną w środku (zakładam, że wersja budżetowa jest wypełniona akrylem). Piękne może nie są, ale nie ma nic cieplejszego, ani wygodniejszego na zimę – tylko nie zapomnij od nowości potraktować ich impregnatem.

wygodne buty ciążowe
Skurcze nóg

Zwłaszcza łydek – w nocy i nad ranem. Porozmawiaj ze swoim lekarzem o suplementacji magnezu i potasu. Poczciwy Aspargin może Ci trochę pomóc. I refleks. Gdy tylko czujesz, że zaczyna łapać, szybko naciągnij stopę do siebie (stopa flex!).

Nietrzymanie moczu

Może się zdarzyć każdej kobiecie w ciąży, ale jeśli Tobie zdarza się stosunkowo często i nie masz dobrej wymówki w stylu: “objadłam się jak dzika na Wigilii, opiłam wody mineralnej, a mąż rozśmieszył mnie do łez w drodze do łazienki” (proszę nie zadawać mi więcej pytań na ten temat!), to fizjoterapeuta uroginekologiczny doradzi Ci jakie ćwiczenia możesz wykonywać, żeby wzmocnić osłabione mięśnie dnia miednicy.

Ból brzucha
  • wzrostowy: ciągnięcie w pachwinach, podbrzuszu – wymaga odpoczynku i zwolnienia tempa
  • skurczowy: skurcze przepowiadające wycisza woda (np. prysznic), odpoczynek i oddychanie przeponowe (świetna okazja do ćwiczeń przed porodem!)

Jeśli masz bóle skurczowe, krzyżowe, czy też podbrzusze dokucza Ci “jak na okres”, a ciąża nie jest donoszona (37+0 tc), to lepiej pilnie skonsultuj się z lekarzem, który upewni się co do stanu Twojej szyjki macicy. W ogóle – rozmawiaj z lekarzem. O wszystkich swoich objawach. Jeśli zaś z Twoim lekarzem w ogóle nie da się gadać, to zastanów się poważnie, czy go nie zmienić.

Jeśli nie masz wcale skurczy przepowiadających, to jest to powód do radości, a nie zmartwień. Nie wszyscy muszą je mieć. Nie każda kobieta je wyczuwa – a jeśli wyczuwa, to stopień odczuwanego dyskomfortu jest naprawdę sprawą indywidualną. Skurcze Braxtona-Hicksa mogą obejmować tylko mięsień macicy, ale czasem towarzyszą im też bóle krzyżowe. Mogą boleć, ale nie muszą. Czasem to tylko twardnienie brzucha. Nie ma sztywnej reguły. Wszystko zależy od Twojego ciała. Czasem też dziecko swoim gwałtownym ruchem potrafi sprowokować skurcz.

Osobiście spotkałam się również z piekącym bólem nad pępkiem, który był spowodowany rozejściem mięśnia prostego brzucha (inaczej kresy białej). Rozejście jest w ciąży nieuchronne i fizjologiczne, ale ból przy tym to nie jest dobry znak. Jeśli podejrzewasz coś takiego u siebie, masz klasyczne oznaki (jak powstawanie stożka na brzuchu w pozycji na plecach, przy uniesionej głowie) polecam Ci nie zwlekać i wybrać się do fizjoterapeuty uroginekologicznego. W moim przypadku masaż rozluźniający mięśnie przykręgosłupowe i kinesiotaping (to działa!) wyraźnie pomogły.

Jeszcze jedno: pamiętaj o tym, żeby dobrze podeprzeć brzuszek, kiedy układasz się do snu. Od kiedy wtykam pod mój kołdrę tak, że ma się wyraźnie na czym oprzeć, bóle w nocy znacząco się zmniejszyły.

Ból krocza, bioder, kręgosłupa, stóp, nadgarstków

Bardzo mi się to nie podoba, że oprócz porodu nie mam dla Ciebie żadnego rozwiązania… 🙁 W pewnym momencie przeciążenia układu ruchu są na tyle duże, że wszystkie metody (spanie z poduszkami, fizjoterapia, ćwiczenia – do których już pewnie nie masz sił) zaczynają zawodzić. Niewyspanie tylko pogłębia problem, bo ciało nie odpoczywa w dostatecznym stopniu.

Bądź dla siebie łagodna.
Ja też już odliczam dni…

Laktacja

Czasem zaczyna się już w ciąży. Niczym się nie denerwuj, to zupełnie normalne. Możesz śmiało użyć wkładek laktacyjnych. Na marginesie dodam, że uruchomienie (lub nie) laktacji w ciąży nie jest żadnym wskaźnikiem tego, ile pokarmu pojawi się po porodzie.

Bezsenność 

Myślałam, że mnie nie dotyczy, aż nadszedł ten dzień, kiedy zasnęłam dopiero o czwartej nad ranem. Dziś jest to już normą. Czasem bezsenność jest spowodowana niewygodą, czasem aktywnością malucha (w pewnym momencie słodkie bęcki zmieniają się w niekomfortowe, a czasem wręcz bolesne kopniaki i rozpychanie), czasem skurczami przepowiadającymi, czy też bieganiem co chwilę do toalety (o czym pisałam z okazji pierwszego trymestru), a czasem… niczym szczególnym. Po prostu nie śpisz. Tradycyjny podział doby przestaje obowiązywać.

Zdarza się, że medytacja, lub relaksacja pomaga mi się rozluźnić i zasnąć. Zawsze tego próbuję. Polecam nagrania od Małgorzaty Mostowskiej – oprócz Chodź na słówko są to jedyne polskie medytacje/relaksacje prowadzone, które mnie nie denerwują.

Jeśli ten sposób nie pomaga mam ostatnią radę: po prostu zaakceptuj sytuację. Sama wychodzę z założenia, że niedługo moje życie i tak będzie chwilowo pod dyktando maleństwa, więc co za różnica? Czas industrialny przestał mnie obowiązywać. Teraz obowiązuje już czas naturalny. Owszem, trudno jest być zadowolonym po kolejnej zarwanej nocce, a potem przerywanej serii drzemek do 15:00, ale staram się przełamywać. Od denerwowania się nie zacznę nagle spać wtedy, kiedy bym tego oczekiwała. Noce wykorzystuję na lekturę (korzystam z podświetlanego czytnika, żeby nie budzić męża), a za dnia sobie odpuszczam. I tak nie mam już na nic siły.

Psychika

Ciąża to niełatwy czas dla naszych głów: wahania nastroju, perspektywa ogromnych zmian w życiu, metamorfoza naszego ciała, frustracja, że niewiele możemy już robić, obawy o związek, lęk przed macierzyństwem, szpitalem (cholerna pandemia!), czy też porodem… To jest dużo na jedną głowę. Do pewnego stopnia ten rodzaj stresu jest nieunikniony i adaptacyjny, ale jeśli zauważyłaś, że utrudnia Ci codzienne funkcjonowanie i zabiera radość z oczekiwania na dziecko, a dotychczasowe sposoby (rozmowa z bliską osobą, relaks) nie pomagają, to nie bagatelizuj sprawy, tylko zwróć się do specjalistów. Czasem kilka rozmów z terapeutą w zupełności wystarczy, żeby oswoić to, co Cię przytłacza.

***

Cieszę się, że zdążyłam jednak się zebrać i napisać to przed porodem. Ostatnio jest mi już naprawdę ciężko. Jeśli Tobie też – wspieram Cię myślami. Już niedługo!

Jestem pewna, że damy radę i będziemy mogły porozmawiać o porodzie i połogu.

Tymczasem pozwól mi z całego serca życzyć Ci szczęśliwego rozwiązania!
I mam nadzieję: do zobaczenia w czasach, gdy moje i Twoje maleństwo znajdzie się już po drugiej stronie naszych dzielnych, niezmordowanych brzuszków…

<3

Dodaj komentarz

Zielona Czarodziejka

Wierzę w dobre intencje. Kocham zwierzęta i światło świec. Wbrew wszystkiemu nie straciłam zdolności do dziecięcego zachwytu. Ufam swojemu bogu, ale moim kościołem jest natura. Z mięs jem tylko ryby.