Nigdy, przenigdy nie sądziłam, że kiedykolwiek utworzę na jakiejkolwiek swojej stronie dział “Macierzyństwo”, ale oto stało się. Najwyraźniej jednak nie należę do tej grupy osób, które potrzebują pomijać ten temat – wręcz przeciwnie. Jest to teraz dla mnie kwestia na tyle ważna, istotna i zajmująca, że zdecydowałam się nie milczeć (ale nie liczcie też na żaden oversharenting w przyszłości).

O ciąży w sieci jest wiele. Naprawdę wiele. Nie mam szans odkrycia ameryki, ale widzę jakąś skromną wartość w swoich początkowych doświadczeniach. Może to, co pomogło mi pomoże i Tobie?

Mdłości

Nie wiem, kto i po co wymyślił pojęcie “poranne mdłości”. Osobiście wolałabym pojęcie “ciążowe mdłości”, bo nie są one tylko poranne (co mogłoby sugerować, że niezawodna jest strategia pt. “wyrzygaj się, idź do pracy i ciesz się życiem”). Mogą wystąpić o każdej porze, ich intensywność może się zmieniać w ciągu dnia. Co ciekawe: wymioty nie oznaczają wcale odczucia ulgi, jak to zwykle – bez ciąży – bywa.

W moim przypadku mdłości trwały po prostu cały dzień, a im bliżej wieczora, tym były gorsze. I choć wymiotami kończyły się naprawdę okazjonalnie, to skutecznie zatruwały mi życie i dominowały nad całym moim funkcjonowaniem i samopoczuciem.

Co pomogło?
  • Zrozumienie, że to, że odczuwam mdłości nie oznacza, że powinnam unikać jedzenia. Po pierwsze: zjedzenie czegoś zanim się w ogóle wstało odsuwało nudności po przebudzeniu mniej więcej do 11:00 – 12:00. Po drugie: szybkie zjedzenie czegoś wbrew (wydawałoby się) zdrowemu rozsądkowi, kiedy zaczynało akurat mocno mdlić zaskakująco zmniejszało przykre odczucia! Gdy nie miałam totalnie ochoty na jedzenie, to po prostu wciskałam w siebie suche pieczywo. Czasem jedynym wyjściem jest naprawdę zwykła, biała buła.
  • Znalezienie “swojego jedzenia”, które wchodziło trochę lepiej niż reszta. W moim przypadku były to kanapki z pomidorem, zimny arbuz, serek homogenizowany z borówkami, wafle ryżowe i ciastka Belvita. I tak, właśnie tak głównie się żywiłam przez ponad dwa miesiące, dzień w dzień. I wiem, też naczytałam się o tym, czego to nie powinna jeść ciężarna, o zbilansowanej diecie i odżywczych koktajlach, ale prawda jest taka, że w tym początkowym okresie dziecko sobie zdecydowanie poradzi i po prostu podbierze substancje odżywcze z zapasów organizmu i suplementów (DHA!), tymczasem u kobiety tu po prostu chodzi o przetrwanie.
  • Jedzenie małych posiłków – nie musisz się porywać na wiele. Kromka chleba teraz i kromka chleba za godzinę, dwie jest ok.
  • Gumy do żucia Pregna Vomi – jak dla mnie wywołująca dreszcze ohyda w smaku (chociaż znam osoby, które uważają je za smaczne), ale za to skuteczne. Wiele razy w trakcie kryzysu, kiedy “zagryzienie mdłości” kanapką nic nie dawało uratowały mnie przed biegiem do łazienki w wiadomym celu.
  • Opaski do akupresury Sea-Band – dobrze założone z samego rana (!), tuż zanim wystąpiły pierwsze mdłości, hamowały nieprzyjemne odczucia (Chociaż szczerze, to w szczycie mdłości ok. 10-11 tygodnia już nie dawały rady).
  • Picie wody gazowanej – bo normalna wywoływała “efekt ble”.
  • Spanie. Kto śpi, tego nie mdli!
  • Suplementy ciążowe – tu strzelam w ciemno, bo brałam je od początku ciąży (a nawet przed) i nie wiem jak by to było, gdybym ich nie brała, ale nauka mówi, że witamina B6 ma udział w tolerowaniu mdłości.
  • Myślenie, że skoro mam mdłości, to mam wysokie poziomy hormonów podtrzymujących ciążę (progesteron i lawinowo rosnące beta HCG) – i chociaż ja się źle czuję, to chociaż wiem, że dziecku ten stan służy i że zwiększa to prawdopodobieństwo, że wszystko będzie w porządku…
Co nie pomogło, ale może pomóc Tobie, bo każda z nas jest inna:
  • Napar z imbiru. U mnie potęgował mdłości, ale niektóre panie sobie chwalą. Spróbuj!
  • Cola. Jeśli chcesz spróbować tego sposobu to warto wiedzieć, że po pierwsze nie można przesadzać z ilością (kobietom w ciąży wolno spożyć ok 200 mg kofeiny dziennie), a po drugie lepsza zwykła cukrowa cola, niż cola zero ze słodzikami. Mówiąc wprost: ja jakoś nie chciałabym wlewać w siebie czegoś, co jest toksyczne dla szczurów, kiedy moje dziecko jest jeszcze mniejsze od wspomnianego szczura. To mi jakoś działa na wyobraźnię.
  • Woda z cytryną – ani nie pomagała, ani nie przeszkadzała, ale może Tobie akurat pomoże.
  • Migdały – jak wyżej.
  • Herbata rumiankowa – to mój absolutny hit, bo po niczym innym tak dobrze mi się nie rzygało, ale może dla Ciebie jest nadzieja.
  • Olejek cytrynowy – 1-2 krople na chusteczce. U mnie fiasko, wręcz mnie drażnił.

Jeśli u Ciebie mdłości nie przechodzą po pierwszym trymestrze, bardzo Ci współczuję. U niektórych kobiet ten objaw mija dopiero po porodzie. Jeśli mnie zapytacie jak one żyją i dają radę… to ja nie wiem. Naprawdę bardzo Ci współczuję!

Senność

Na senność jest jeden sprawdzony sposób: spać. Nie żartuję. Twój organizm podejmuje ogromny wysiłek adaptacji do nowej sytuacji. Zlituj się nad nim i idź spać. Nikogo nie zawodzisz – po prostu aktualnie Twoje potrzeby się zmieniły. W moim przypadku senność była tak wielka, że praca zawodowa (z tego i kilku innych uciążliwych powodów) byłaby zwyczajnie niemożliwa.

Ból piersi

Dobrze dopasowany biustonosz zabezpiecza piersi przed tarciem o koszulkę. Można wybrać i taki, w którym można spać. Jeśli lubisz się smarować (ja nie lubię), to zapewne balsam do biustu poprawi elastyczność skóry i zmniejszy trochę jej napięcie. Po wszelkie kosmetyczne porady w czasie ciąży i karmienia piersią odsyłam na blog Sroka o… Nigdzie nie nauczysz się na ten temat tyle, co tam. Z tą wiedzą wybierzesz najlepsze kosmetyki.

Ból głowy

Często to sygnał, że potrzebujesz więcej odpoczynku. Przewietrz pokój i połóż się. Daj sobie chwilę wytchnienia. Jeśli ból jest wyjątkowo uciążliwy i nie przechodzi za nic pamiętaj, że w ostateczności możesz zażyć tylko paracetamol. To jedyny przeciwbólowy OCT dopuszczalny w ciąży. Tak na marginesie: jeśli potrzebujesz dobrać suplementy, dowiedzieć się jak pokonać domowymi sposobami przeziębienie w ciąży, albo (to później) jak wybrać aspirator kataru dla dziecka (że co, co to jest w ogóle?!) to zajrzyj na stronę Pana Tabletki.

Ból brzucha

Mi się nie przydarzył, ale czuję się w obowiązku o nim wspomnieć. Ból zawsze lepiej skonsultować z lekarzem (bo może nie znaczyć nic złego, ale może też jednak coś znaczyć i lepiej po prostu zapytać osoby, która się na tym zna, zamiast szukać odpowiedzi po internetach), a jeśli towarzyszy mu plamienie to nawet należy to zrobić natychmiast.

Brak oddechu

Tak, już teraz! Po prostu zwolnij. Rób rzeczy we własnym tempie.

Trądzik

Tak to już jest, że niektóre kobiety cieszą się poprawą cery, kiedy inne mierzą się z wysypem pryszczy. Jeśli Ciebie to dotknęło – przykro mi, nie mam na to wielkiej rady. Osobiście ratowałam się trochę hydrolatem lawendowym Oleiq. Z pierwszym trymestrem jest taki kłopot, że niewiele jest bezpiecznych specyfików przeciwtrądzikowych. Przeczekaj. W drugim trymestrze Sroka o… pomoże Ci w wyborze produktu dla siebie.

Częste oddawanie moczu

Nie ma na to rady, poza taką, żeby na pewno nie próbować z tym walczyć zmniejszając ilość wypitych płynów. Potrzebujesz dużo płynów – dla siebie, dla dziecka i po to, żeby wypłukiwać potencjalne bakterie ze swoich dróg moczowych (w ciąży prawdopodobieństwo infekcji wzrasta). Jeszcze słowo na temat bakterii: to nie jest tak, że infekcja w ciąży będzie dawała jakieś objawy! Często tak jest, że tylko w badaniach wychodzą bakterie (co już trzeba diagnozować do końca posiewem i leczyć!), a tam “na dole” nie dzieje się nic. Jeśli to tak zostawisz, to w drugim trymestrze może Cię niemile zaskoczyć odmiedniczkowe zapalenie nerek, które już daje konkretne objawy, niestety kończące się szpitalem.

Psychika

Umówmy się: dni mijają, Ty tylko śpisz, albo chce Ci się rzygać. Nie wiesz już co masz jeść i czujesz, że do niczego się nie nadajesz. Wnerwia Cię bezsilność, bałagan w domu i to, że nie zdejmujesz piżamy. Żyjesz z dnia na dzień próbując przetrwać i masz wrażenie, że pierwszy trymestr trwa wieki.

Odpuść sobie.

Czasem nie trzeba być na 100%. Nie trzeba być nawet na 50%. Czasem po prostu trzeba przeczekać i być dla siebie dobrym, bo objawy z którymi się mierzysz są wystarczająco przykre i nie musisz sobie dodatkowo dowalać presji.

Porozmawiaj z kimś. Zwłaszcza z tym mężem, czy ojcem dziecka, jeśli jest w pobliżu, mieszka z Tobą. Powiedz wprost, że denerwuje Cię bałagan, a nie masz siły posprzątać. Poproś o pomoc. Wyślij go po pomidory. Nie musisz wszystkiego robić sama.

Płacz, jeśli tak czujesz. Nie rób sobie z tego powodu wyrzutów. Wahania nastroju są normalne. Łzy są normalne. Daj im przestrzeń.

Nie martw się, że nie kochasz swojego dziecka. Nikt Ci nie każe go już, zaraz, natychmiast kochać. Na kochanie przyjdzie czas. Jak przyjdzie – to będzie. Potrzebujesz ułożyć sobie w głowie nową sytuację. Czasem to trwa. Czasem nawet po porodzie nie przychodzi bezwarunkowa miłość o której pewnie słyszałaś. Czasem tego trzeba się nauczyć. Wiem, bo o tym słyszałam z pierwszej ręki od kobietki, która już urodziła i w to wierzę i wiem, że to zupełnie normalne.

Od uczucia nudy i marnowania czasu może uratować Cię książka, dobry serial, lub fajne treści na YouTube. Jeśli masz akurat więcej siły, trochę lepszy dzień – idź na spacer. Trochę tlenu i słońca podnosi na duchu i jest dobre dla ciała.

Jeśli się martwisz o coś dotyczącego ciąży, nie rozumiesz wyniku badań prenatalnych itp. to czytaj blog Mama Ginekolog Tam nie ma głupot i wiele rzeczy jest przystępnie napisane, w wyważony sposób, który nie spowoduje, że oszalejesz ze strachu.

A jeśli po prostu chcesz dowiedzieć się więcej o ciąży, to oprócz książek (o ciąży polecam Księgę Ciąży!) polecam filmy i webinary. Znajdziesz je tu:

Wiele tych niezwykle wartościowych treści jest zupełnie darmowych.

***

Co by się złego nie działo, pamiętaj: to minie. Przyjdzie czas, że będziesz to już tylko wspominać.

A jeśli właśnie mija, to o tym jak przetrwać drugi trymestr przeczytasz TUTAJ.

Natomiast jeśli już jesteś na końcu ciążowej drogi, o trzecim trymestrze przeczytasz TUTAJ.

<3

Dodaj komentarz

Zielona Czarodziejka

Wierzę w dobre intencje. Kocham zwierzęta i światło świec. Wbrew wszystkiemu nie straciłam zdolności do dziecięcego zachwytu. Ufam swojemu bogu, ale moim kościołem jest natura. Z mięs jem tylko ryby.