Czas narodowej kwarantanny zmusza do kreatywności w kuchni. Nie wiem jak Wy, ale ja zakupy robię tylko co kilkanaście dni – tak, żeby maksymalnie ograniczyć wychodzenie z domu. Kiedy brakuje pieczywa, a marzymy o kanapkach trzeba sobie jakoś radzić. Przedstawiam bajecznie prosty i błyskawiczny przepis na podpłomyki dla wszystkich odpowiedzialnych głodomorów, który w przyszłości może uratować przed niejedną niedzielą niehandlową 🙂

Składniki:

– półtorej szklanki mąki

– pół szklanki wody

– szczypta soli

– opcjonalnie dodatki np. zioła, czarnuszka (uwielbiam!), kminek, sezam…

Na czysty blat / stolnicę przesiewamy mąkę. Dodajemy odrobinę soli do smaku. Stopniowo dolewając wodę zagniatamy ciasto. Dobrze wyrobione powinno mieć strukturę i konsystencję plasteliny – dzielimy je na cztery części.

Na oprószonej mąką stolnicy rozwałkowujemy ciasto na cienkie placki (wielkości naleśnika). Jeśli lubimy dodatki, należy je porządnie wwałkować w wierzch placka 🙂 (samo posypanie nie wystarczy – odpadną podczas pieczenia)

Placki krótko pieczemy na suchej patelni z obu stron (aż będą suche z wierzchu i pojawią się na nich przypieczone bąbelki – dobrze upieczony podpłomyk jest chrupki, ale nie przesuszony i twardy). Jeśli nasza “kanapka” docelowo ma być z serem, można po pierwszym obróceniu dodać go na wierzch, żeby się roztopił. 

Podpłomyki
smak prostoty 🙂

“Kanapkę” obkładamy ulubionymi składnikami. W moim przypadku to jeszcze pomidor, wędlina sojowa, czubryca i majonez.

Smacznego!


Jeśli szukasz przepisu na prawdziwe pieczywo, a nie jego alternatywę zobacz mój przepis na tradycyjne bułki pszenne tutaj (ale najpierw uzbrój się w cierpliwość).

Jeśli natomiast wytrzymasz godzinę głodu, to proponuję ekspresowe bułki pszenne. Sprawdź tutaj!

Dodaj komentarz

Zielona Czarodziejka

Wierzę w dobre intencje. Kocham zwierzęta i światło świec. Wbrew wszystkiemu nie straciłam zdolności do dziecięcego zachwytu. Ufam swojemu bogu, ale moim kościołem jest natura. Z mięs jem tylko ryby.